O nas

Amatorska hodowla seterów irlandzkich.

Diamonds & Rust

 

Choć hodowla  formalnie jest młoda, nasza przyjaźń z seterami sięga zamierzchłych czasów. Az trudno mi uwierzyć, ale zaczęło się w ubiegłym wieku, początkiem 80 lat. Po zauroczeniu seterem z hodowli wujka mojej przyjaciółki, do naszego domu  przyjechała „Bona” Epikryza. Choć jej  prawowitym właścicielem był mój brat była „nasza”.  Została założona hodowla – „Z Krosna” i urodziły się szczenięta. To były takie dziwne czasy, ze w miocie można było zarejestrować tylko sześć szczeniąt ( bo uważano, ze tyle może suka wyżywić), a przyszło na świat siedem. I w świetle przepisów ZKWP  jeden powinien zostać zlikwidowany. Ale popełniliśmy „przestępstwo” i nie podporządkowaliśmy się nieludzkim  przepisom – eksterminacja nie została dokonana.  Moje marzenia się spełniły – dostałam szczeniaka. To może nie był najlepszy moment do wzięcia psa, bo właśnie miał urodzić się nasz  syn. Moja mama kiwała z dezaprobatą głową albo pukała mi po głowie  wieszcząc kłopoty.  Pragnienie posiadania rudzielca zwyciężyło nad rozsądkiem. Kłopot został – tzn. szczeniak dostał imię „Kłopot”. Ale nie sprawiał  większych kłopotów, czasem tylko jak zostawiałam niemowlaka na łóżku wskakiwał niepostrzeżenie, żeby go wylizać, wyjadał dzieciom (bo wkrótce córka przyszła na świat) z rączek  jedzonko, przewracał próbując się bawić, walnął nieraz ogonem, zabierał  i „zjadał” zabawki .  Jednym z pierwszych zdań dość często  potem wypowiadanych przez mojego syna było „ Popop inton!” – co w wolnym tłomaczeniu znaczyło „Kłopot idź stąd!” Ale i one czasem wyjadały mu z miski, wkładały paluszki do oczu, naciągały uszy, kładły się na nim itp. – znosił wszystko bez cienia złości.  Kłopot pobył z nami 10 lat , niestety podobnie jak Bonę dopadł go rak.

 

Wytrzymaliśmy bez setera prawie cały rok. Dzieci błagały o psa, przysięgały, że będą się nim zajmować,  nawet wylizywać po nim kupki ( to miał być argument za).  W pobliskiej hodowli urodziły się szczeniaki, i uznaliśmy, ze jeden musi być nasz.   I jest już z nami 14 lat.  Rudolf – Alwar Harpol cudowny, o fantastycznej osobowości pies. Sama nie rozumiem dlaczego nigdy nie sprawiał kłopotów, nie było czasu na porządne szkolenie, ale on jest wzorem zdyscyplinowanego psa.  Jeździł z nami wszędzie, czy w Chorwacji, czy na lodowcu w Austrii, czy na na Węgry , na Mazury, w Bieszczady  i nigdy nie sprawiał żadnego problemu. On tez pozwolił nam poznać przyjemność sukcesów na wystawach.  Jest ojcem dwóch miotów w hodowli Ad libitum.  Baaardzo dooobry pies!

 

I wreszcie Draka – EVENFLOW SPRING WAKE UP. Dzieci  wyfrunęły z gniazda na studia, więc ona zagospodarowuje puste miejsce.  Podbiła nasze serca . W tym zakochaniu nawet bloga jej założyłam. http://evenflowspringwakeup.blogspot.com/

Z jej też powodu  powstała ta hodowla.

Nasza symbioza  z seterami  trwa i mam nadzieje, ze będą następne rozdziały.